Strona główna Expressu Bydgoskiego
Strona główna Nowości
Miłosierdzie pana

Dodano: środa 18 kwiecień 2012

Znamy epilog smutnej sprawy, kiedy to emerytowany wojskowy z Inowrocławia zatłukł swojego psa siekierą. Uznał, że był chory i miał nowotwór. Weterynarz, który zbadał zwierzę po wykopaniu stwierdził, że pies raka łap nie miał. Czytałem akta sprawy i okazało się, że właściciel nie był ze zwierzęciem u lekarza, a jedynie opisywał mu dolegliwości zwierzaka. O wyroku dla właściciela piszemy dziś w bezpłatnym „City”.

Tymczasem jutro mamy dwa sportowe wydarzenia w mieście. Najpierw radosne, bo otwierają oficjalnie stadion przy ul. Wierzbińskiego. Będzie pewnie wielu oficjeli. Ciekaw jestem tylko, czy ojców sukcesu będzie kilku czy kilkunastu, jak to w takich wypadkach bywa.

Wieczorem wydarzenie nieco smutne, choć jeszcze jest nadzieja. Koszykarze Sportino mają ostatnią szansę, aby utrzymać się w I lidze. Muszą wygrać z Polonią Przemyśl. Jeśli się uda, czwarty mecz w piątek. Jeśli nie, lecimy z hukiem, a jego echo będzie się niosło pewnie bardzo daleko. Czwartkowy mecz o godzinie 18, a ewentualny piątkowy o 19.

Hejen @ 14:44
Kategoria wpisu: Komentarz
Niezauważalna różnica

Dodano: poniedziałek 16 kwiecień 2012

Z coraz większym zniecierpliwieniem śledzę zachowania mediów w relacjach z tych samych wydarzeń. Najczęściej punkt widzenia zależy od sympatii politycznych, bo nie oszukujmy się, że dziennikarze też je mają. Widać to szczególnie w relacjach z codziennych warszawskich naparzanek. Coraz częściej jednak dochodzi do podziałów wynikających z innych uwarunkowań i to na naszym szczeblu, regionalnym.

Zadziwiły mnie wczoraj relacje dotyczące dwóch, wydawałoby się, podobnych, tragicznych wypadków. Regionalne media, także mój tytuł, piszą mnóstwo o wypadku pod Stryszkiem, gdzie zginęło trzech motocyklistów, a niejako tylko na dodatek informują o tragedii pod Rojewem, w której zginęło troje młodych ludzi jadących samochodem. Czym różnią się oba wypadki? Pewnie wieloma szczegółami, ale w sumie ich wydźwięk jest bardzo podobny. Bardzo podobny dla przeciętnego Polaka np. ze Śląska czy Lubelszczyzny. Różnica w ich relacjonowaniu w naszym województwie wynika z faktu, że Stryszek jest blisko Bydgoszczy, a Rojewo… tego pewnie większość mieszkańców województwa nie wie.

I choć to karkołomny przeskok, to jednak te dwa tragiczne wydarzenia i sposób informowania o nich utwierdzają mnie w przekonaniu, że Inowrocław i okolice mogą o metropolii, będącej teraz tematem tak wielu rozmów, tylko pomarzyć. Bo niemal wszystkie wydarzenia u nas na miejscu są traktowane przez „możnych tego województwa”, czyli największe miasta, jako dodatkowe. Jesteśmy tylko ubogimi kuzynami, o których wspomina się tylko niejako przy okazji. I nie łudźmy się, że kiedykolwiek będzie inaczej.

Na koniec z zupełnie innej beczki. W strugach deszczu śledzący wystawę psów w Inowrocławiu przeoczyli niemal sobowtóra Boba Marleya. Jaga - bo tak wabi się piesek - nie gubi sierści, co w jej wypadku jest zaletą, bo sprzątania byłoby mnóstwo. Na drugim zdjęciu pies mojej żony, kundello, który jest dumny z wykopanej przez siebie wielkiej jamy nad jeziorem. Tak przechadzając się w niedzielę i robiąc zdjęcia psom pomyślałem, że może warto byłoby zorganizować kiedyś wystawę zwykłych kundli. Wiele z nich też jest niezwykle fajnych, choć wymiarów miss nie trzymają.

pies 01.JPG

pies 02.JPG

 

Hejen @ 00:48
Kategoria wpisu: Komentarz
Ostra jazda

Dodano: czwartek 5 kwiecień 2012

Idą święta. W hali grać przy tej okazji będą tenisiści, w Szymborzu z ambony dowalać będą niektórym pannom, których adoratorzy nie dali flaszki, a przez Solanki, o ile dopisze pogoda, przewalać się będą tłumy ludzi.

Mam więc wielką nadzieję, że tenisiści wygrają i tym sposobem przedłużą swoje szanse na awans do europejskich średniaków. Liczę też, że kawalerowie nie przesadzą, żeby to znów się sprawą sądową nie skończyło. Wyrażam też nadzieję, że w jednej z solankowych restauracji wycofają ze sprzedaży plastikowe łyżeczki tak ostre, że aż ranią usta.

Tymczasem kilka lektur do jajka: O tym jak panowie bili panie, o tym czym zabijają w Inowrocławiu, o tym jak dążenie do wygranej może pozbawić awansu. Jest też o paliwie i jego cenach oraz o tym dlaczego zieloni grają w czarnych.

ostra jazda.jpg
Hejen @ 12:11
Kategoria wpisu: Komentarz
Oddech prowincji

Dodano: piątek 16 marzec 2012

Wybrałem się wczoraj z żoną i szwagrem do kina. Do Torunia lub Bydgoszczy jechać się nie chciało, więc pojechaliśmy na Rąbin. To była wyprawa potwierdzająca, czemu wielu wciąż określa nasze miasto jako prowincję.

Biletów na „Johna Cartera” (polecam fanom „Gwiezdnych wojen” czy „Avatara”, tylko nie spodziewajcie się intelektualnej uczty :) ) nie mogłem bowiem kupić płacąc kartą. Musiałem więc przebierać swymi krzywymi girami do „Polomarketu”, gdzie jest najbliższy bankomat, wypłacać kasę i wracać. Choć kino fajne i dobrze, że istnieje choć jedno w mieście, to jednak poczułem się w nim jak w „Biedronce”, gdzie też płacić kartą nie można.

Przepraszam poza tym, że tak rzadko piszę, ale sprawy rodzinne mocno mnie pochłaniają. Nie obiecuję poprawy, bo ciężko będzie pewnie pisać systematycznie, gdy na dodatek ciepło się robi i na mecz można pójść, albo na ryby pojechać.

Nawiązując do ostatnich medialnych wrzaw, informuję jednak wszystkich dwóch wielbicieli mojego bloga, że pieczywo kupuję w „Piekusiu”, bo teraz to na pewno będą tam zwracali uwagę na wszystkie szczegóły, a na mecz pod telebim się raczej nie wybieram, bo pomysł radnego Macieja Szoty świadczy o jego kompletnym braku znajomości mentalności zagranicznego kibica piłkarskiego i zapewniam, że nawet za granicą kibice wciąż hołdują powiedzeniu, że „futbol to nie teatr”, a do Polski przyjeżdżają oni oglądać mecze oraz żłopać piwo, a nie zwiedzać.

Zapraszam także do lektury tekstu o pierwszym procesie sądowym pomiędzy prywatną firmą, a inowrocławską parafią.

Hejen @ 13:01
Kategoria wpisu: Komentarz
Dorsz a sprawa kujawska

Dodano: środa 8 luty 2012

Wędka na dorsze zdominowała debaty inowrocławian w ostatnich dniach. Oczywiście to tylko pretekst do debaty o tym, czy policjant jest normalnym człowiekiem, czy też nie.

Zestaw dresów oraz karków powie pewnie, że nie. Większość normalnych mieszkańców, którzy w ostatnich miesiącach drżeli o swoje chałupy czy sklepy odpowie - tak. No ale skoro jest normalny, to czemu nie może odebrać nagrody za złapanie podpalacza?

Tu sprawa się komplikuje. Bo jak ktoś zgrabnie napisał, jeśli gliniarz złamie w domu nogę, to jego problem. Jeśli jednak po służbie złapie bandziora, wtedy jest policjantem. Próbowałem rozmawiać o tym z samym zainteresowanym. Najpierw wyjaśniono, że to funkcjonariusz operacyjny, więc nie można ujawniać jego wizerunku. Chwilę później policja sama pokazała go na zdjęciach i na dodatek podała imię i nazwisko. Więc zadzwoniłem ponownie i…ponownie nie mogłem z nim porozmawiać.

Nie wiadomo więc, co o całym zamieszaniu sądzi sam policjant, który mógł dostać 10 tysięcy złotych, a ma zestaw wędkarski i niesprecyzowanej wysokości nagrodę od komendanta wojewódzkiego. Jeśli ma żonę, pewnie jest rozczarowana. On sam pewnie też, bo udało mi się dowiedzieć, że choć samo złapanie podpalacza było przypadkowe, to działał on w specjalnej grupie powołanej do jego złapania.

dorsz 01.jpg
———————————————————————————————————————————
dorsz 02.JPG
———————————————————————————————————————————
Przeczytać można u nas także o człowieku, który zamarzł tuż obok siedziby Straży Miejskiej oraz o tym jak powoli upada Unia Janikowo.
Ze starszych rzeczy, zamykamy sprawę afery dietowej i piszemy, kto był konsekwentny, a kto nie.  Pisałem też o kuriozalnej sprawie kobiety, która zaopiekowała się zupełnie obcym dzieciakiem i ma z tego powodu wielkie problemy. Przy okazji, sprawą zainteresowała się telewizyjna „Sprawa dla reportera”, której ekipa ma pojawić się w Inowrocławiu.
———————————————————————————————————————————
Hejen @ 15:06
Kategoria wpisu: Komentarz
Jak kolaborowałem z ratuszem

Dodano: piątek 20 styczeń 2012

W życiu każdego faceta nadchodzi czas, aby założyć garnitur. Osobiście staram się, aby tych chwil było jak najmniej, ale wczoraj założyłem, bo byłem na otwarciu wystawy fotograficznej „Od imienin do imienin”.

Pojawiły się od razu opinie o zmianie frontu czy podobne. Z dziką radością je potwierdzam i dołączę je do moich ulubionych cytatów, wśród których zapewniano, że jestem zwolennikiem prawicy (za rządów lewicy), lewicy (za rządów prawicy), że jestem pro-ktoś (gdy napisałem o kimś innym negatywnie). Uznajmy zatem, że jestem lewicowo-prawicowy oraz pro-każdy, a także anty-każdy. Tak będzie prościej :)

Sama wystawa była ładna, a już najbardziej ucieszyło mnie, że Dominik Fijałkowski oraz Adam Markiewicz przyznali, że coś mojego im się spodobało. Nigdy nie uważałem się za potrafiącego robić zdjęcia, a przeprofilowałem się, bo była taka potrzeba. Na wystawę dałem zdjęcia ludzi, bo uważam, że Inowrocław tworzą mieszkańcy. Oto jedno z moich ulubionych, które niestety się nie załapało.

wystawa.JPG
Poza tym zachęcam do przeczytania o przybranej mamie Kubusia z Inowrocławia oraz o nożowniku, który wyszedł na wolność, choć dziabnął kolegę „przedłużaczem”.
P.S. W związku z tym, że jestem teraz „ratuszowy” z przekory wrzuciłem jako propozycję do wystawy fotkę z pikiety przed ratuszem, w której protestowali ludzie narzekający na zbyt wysokie czynsze komunalne. Możecie ją zobaczyć w tzw. sali kominkowej. Tylko jak to ocenią internetowi komentatorzy? Niecierpliwie czekam na jakieś opinie :)
Hejen @ 15:30
Kategoria wpisu: Komentarz
Świąteczna pruderia

Dodano: piątek 23 grudzień 2011

Pruderyjny specjalnie nie jestem, ale niektóre zachowania zawsze będę uważał za niewłaściwie. Dlatego, o ile wciąż przeklinam (choć bardzo się staram ograniczać), to za niedopuszczalne uważam używanie wulgaryzmów w słowie pisanym. Ano wyrwać „łacina” zawsze się może w sposób niespodziewany, ale jeśli coś piszesz, to masz czas, aby się nad tym zastanowić.

Dlatego za przykład niespecjalnie wysokiego ilorazu inteligencji uważam przyciąganie ludzi na imprezę plakatem, w którym dwie gwiazdki zasłaniają przekleństwo. O ile bowiem „pierdnięcie” jest słowem raczej akceptowanym przez większość (choć nieprzyjemnie pachnącym), to „pierd**nięcie” to żenada.

swieta 02.JPG

No chyba, że uczestnicy imprezy w klubie „Har*em” mają zamiar dokonywać obu czynności jednocześnie i aby nie dyskryminować zwolenników jednej czy drugiej, wstawiono gwiazdki. Jeśli tak, to przepraszam.

Pozostając przy świętach, czas chyba wprowadzić jakieś zasady w szopce, bo w trakcie czwartkowego jej otwarcia wielu ludzi zachowywało się jak bydełko. Był ścisk, łokcie pracowały ostro niczym za komuny, gdy papier toaletowy do papierniczego rzucili. Żal mi też zwierząt, bo niemiłosierny hałas i tłum przyprawił je o potworny stres. Nawet spokojny osiołek uciekał głową na bok, żeby już przestali go dotykać i szarpać za uzdę. Proponuję, aby przynajmniej w dniu otwarcia przed szopką ustawić takie metalowe barierki stosowane na koncertach i wpuszczać ludzi tylko z jednej strony, a drugą wypuszczać. Józef ze stajenki też popiera pewnie mój wniosek, bo wczoraj prawie go przewrócili.

 swieta 03.JPG

Przy okazji zapraszam do lektury tekstów o szopce właśnie oraz panu oficerze, który skrócił swojemu psu cierpienia siekierą. Może bym do sprawy podchodził z większym zrozumieniem, gdyby zrobił to człek otrzymujący „tysiaka” emerytury. Ale podejrzewam, że oficer ma ją znacznie wyższą, więc stać go na wyprawę do weterynarza, który psa uśpi. Mam nadzieję, że sprawa skończy się w sądzie oraz obiecuję, że będę się jej przyglądał.

Na koniec tradycyjne życzenia, oczywiście utrzymane w czarnym humorze, który dopada mnie co roku o tej porze, gdy po raz tysięczny słyszę piosenkę Wham albo Mariah Carey.

swieta 01.jpg

 

P.S. Fanów fajnego grania, a nie świątecznego „pierd**nięcia” zachęcam do przejrzenia składu przyszłorocznego festiwalu Afryka w Toruniu. Wiem, że wybiera się na niego wielu ludzi z Inowrocławia. Z mniej popularnych rzeczy polecam w piątek Zebrę - znakomite dubowe granie, a w sobotę Natural Mystic Akustycznie, którzy wydali właśnie rewelacyjną płytę.

P.S. 2 Polecam blok mojego kolegi, Kuby, który nazywa się Na Końcu Internetu. Kuba był bowiem na końcu internetu. Dwa razy. Nie zawsze jest grzecznie i poprawnie, ale zawsze jest niespodziewanie. Aby zachęcić, linkuję znaleziony przez niego trailer filmu o jedynym na świecie sierocińcu dla leniwców.

P.S. 3 Nawiązując do poprzedniego wpisu o tablicy dla sportowców. Otóż mamy naszą kujawską „grubą kreskę”. W naszej kujawskiej wersji jest ona przerywana. Nazwiska olimpijczyków oddzielono od Tadeusza Kaźmierskiego na tablicy taką właśnie przerywaną kreską.

Hejen @ 23:39
Kategoria wpisu: Komentarz