Pruderyjny specjalnie nie jestem, ale niektóre zachowania zawsze będę uważał za niewłaściwie. Dlatego, o ile wciąż przeklinam (choć bardzo się staram ograniczać), to za niedopuszczalne uważam używanie wulgaryzmów w słowie pisanym. Ano wyrwać „łacina” zawsze się może w sposób niespodziewany, ale jeśli coś piszesz, to masz czas, aby się nad tym zastanowić.
Dlatego za przykład niespecjalnie wysokiego ilorazu inteligencji uważam przyciąganie ludzi na imprezę plakatem, w którym dwie gwiazdki zasłaniają przekleństwo. O ile bowiem „pierdnięcie” jest słowem raczej akceptowanym przez większość (choć nieprzyjemnie pachnącym), to „pierd**nięcie” to żenada.

No chyba, że uczestnicy imprezy w klubie „Har*em” mają zamiar dokonywać obu czynności jednocześnie i aby nie dyskryminować zwolenników jednej czy drugiej, wstawiono gwiazdki. Jeśli tak, to przepraszam.
Pozostając przy świętach, czas chyba wprowadzić jakieś zasady w szopce, bo w trakcie czwartkowego jej otwarcia wielu ludzi zachowywało się jak bydełko. Był ścisk, łokcie pracowały ostro niczym za komuny, gdy papier toaletowy do papierniczego rzucili. Żal mi też zwierząt, bo niemiłosierny hałas i tłum przyprawił je o potworny stres. Nawet spokojny osiołek uciekał głową na bok, żeby już przestali go dotykać i szarpać za uzdę. Proponuję, aby przynajmniej w dniu otwarcia przed szopką ustawić takie metalowe barierki stosowane na koncertach i wpuszczać ludzi tylko z jednej strony, a drugą wypuszczać. Józef ze stajenki też popiera pewnie mój wniosek, bo wczoraj prawie go przewrócili.

Przy okazji zapraszam do lektury tekstów o szopce właśnie oraz panu oficerze, który skrócił swojemu psu cierpienia siekierą. Może bym do sprawy podchodził z większym zrozumieniem, gdyby zrobił to człek otrzymujący „tysiaka” emerytury. Ale podejrzewam, że oficer ma ją znacznie wyższą, więc stać go na wyprawę do weterynarza, który psa uśpi. Mam nadzieję, że sprawa skończy się w sądzie oraz obiecuję, że będę się jej przyglądał.
Na koniec tradycyjne życzenia, oczywiście utrzymane w czarnym humorze, który dopada mnie co roku o tej porze, gdy po raz tysięczny słyszę piosenkę Wham albo Mariah Carey.

P.S. Fanów fajnego grania, a nie świątecznego „pierd**nięcia” zachęcam do przejrzenia składu przyszłorocznego festiwalu Afryka w Toruniu. Wiem, że wybiera się na niego wielu ludzi z Inowrocławia. Z mniej popularnych rzeczy polecam w piątek Zebrę - znakomite dubowe granie, a w sobotę Natural Mystic Akustycznie, którzy wydali właśnie rewelacyjną płytę.
P.S. 2 Polecam blok mojego kolegi, Kuby, który nazywa się Na Końcu Internetu. Kuba był bowiem na końcu internetu. Dwa razy. Nie zawsze jest grzecznie i poprawnie, ale zawsze jest niespodziewanie. Aby zachęcić, linkuję znaleziony przez niego trailer filmu o jedynym na świecie sierocińcu dla leniwców.
P.S. 3 Nawiązując do poprzedniego wpisu o tablicy dla sportowców. Otóż mamy naszą kujawską „grubą kreskę”. W naszej kujawskiej wersji jest ona przerywana. Nazwiska olimpijczyków oddzielono od Tadeusza Kaźmierskiego na tablicy taką właśnie przerywaną kreską.